Serwis Diecezjalny o Misjach

 
   
A A A
A A A A

19 stycznia 2022 r. Imieniny obchodzą: Marta, Henryk, Mariusz

  Pamiętajmy o misjonarzach - to nasze misjonowanie.    
Afryka
Czad
Wybrzeże Kości Słoniowej
Kenia
 
Ameryka Płd.
Boliwia
Brazylia
Peru
 
Ameryka Płn.
Kanada
 
Wschód
Białoruś
Rosja
Ukraina
Syberia
Kazachstan
Byli misjonarze Wschodu
Wspomnienia i świadectwa o Wschodzie
Statystyka Kościoła Katolickiego w Rosji
 
Listy Misjonarzy
Ks. Stanisław Tymoszuk
Ks. Andrzej Duklewski
Ks. Jarosław Wiśniewski
Ks. Marek Kujda
Ks. Wojciech Kobyliński
Ks. Jarosław Mitrzak
Ks. Marek Jaśkowski
Ks. Adam Przywuski
Ks. Jan Miedzianowski
Ks. Tomasz Denicki
 
Byli misjonarze
Ks. Leon Łodziński
 
 
MENU
Gdzie ich spotkamy
Kontakt
Jak pomóc?
Inne formy pomocy
 
INFORMACJE
Aktualności
Nowa książka ks. Andrzeja Duklewskiego
KOMUNIKAT w kwestii ODLICZEŃ PODATKOWYCH
Pierwszy kościół na syberyjskiej północy
Statystyki Misyjne
Wsparcie poprzez Kirche in Not
 
MEDIA
Wywiady z misjonarzami
Książki
 
INSTYTUCJE
PDM
PDMD
CEME
 
Przydatne linki
MIsjeNaFB
Strona Komisji Episkopatu Polski d/s Misji
Kościół Rzymsko-Katolicki na Białorusi
Parafia w Tomsku
Radio Wnet
Rodacy na Syberii
Pomoc Polakom na Wschodzie
Blog ks. J. Mitrzaka
UCANEWS
Papieskie Intencje Misyjne
 
Współpraca
Portal Sancti
Koło Misyjne WSD Siedlce
Misjonarze na Podlasie 24
 
 
Darmowy licznik odwiedzin
 
Ks. Jarosław Wiśniewski
 
 

 

Wybierz kategorie:

List 4 (2010-07-22 22:07:33)


Plagi na Wiśle

W jednej z wypowiedzi mój szkolny kolega napisał, że to pewnie Pan Bóg chce Polakom zafascynowanym europejskim permisywizmem przypomnieć o Sobie.

Ten kolega to świecka osoba i żaden fanatyk. Prosty chłopak z poligrafii.

Gdy to od niego usłyszałem pomyślałem sobie, że owszem bywają od czasu do czasu powodzie czy też potopy na świecie, które śmiało można w ten sposób kwalifikować jako karę i przypomnienie.


Za        
 
 

W Uzbekistanie gdzie mieszkam, w przeszłości bywało wiele kataklizmów. Klimat jest skwarny, półpustynny, bywają trzęsienia ziemi i muzułmańskie rewolty. Ostatnia w Andidzanie piec lat temu. Ludzie cierpią biedę ale znoszą ja cierpliwie, przywykli. Są bardzo religijni w porównania z innymi narodami w okolicy. Jest mniej rozwodów, aborcji czy pijaństwa, choć i te "dobrodziejstwa" trafiły tu niestety dzięki epoce sowieckiej. Uzbekistan kojarzony jest z narkotykami ale narkomania tez nie rzuca się w oczy. Uprawiana jest głównie przez osoby starsze w cieniu herbaciarni jako element "specyficznej sub-kultury" i tanie "lekarstwo na wszystko"...

W Uzbekistanie ustrój przypomina w wielu wypadkach system feudalny choć nie brak również atrybutów nowoczesności. Życie płynie spokojnie w ustalonych propaganda sukcesu ramach pseudo-świeckiego potentata pośród muzułmańskich do krwi i kości chanatów na jedwabnym szlaku. Po zrywie niepodległościowym nastał czas reakcji. Wojna w sąsiednim Afganistanie zmusiła do czujności post-sowieckich polityków. Aby utrzymać władzę i kontrolę państwo zatrudnia ogromną armię milicjantów a stroną najbardziej podejrzaną są paradoksalnie wyznawcy wszelkich religii w tym również chrześcijańskich. Od roku 2003-go nie rejestruje się nowych wspólnot religijnych, zamyka się za to liczne wspólnoty głownie protestanckie, blady strach pada również na katolików, bo kontrole i pogróżki nie omijają nas ani na chwile.

 

W tym roku dosłownie tydzień temu ofiarą restrykcji padła najpotężniejsza wspólnota charyzmatyczna na ulicy Puszkińskiej, którą na niedzielnych nabożeństwach notowała rekordowe cyfry wierzących, głównie młodzieży (ponad 800 osób - podczas gdy w naszym kościele zaledwie 200). Duże mandaty otrzymali pastorowie baptyści za prowadzenie chrześcijańskiego obozu letniego.

Katolikom w Ferganie zabroniono prowadzenie stołówki dla dzieci ulicy.

Księdza z Urgencza nachodzą za to, że dzierżawił bezpłatnie kaplicę dla bezdomnych baptystów.

W wieczór Ducha Świętego przyszedł dzielnicowy również do mojej kaplicy dojazdowej w Angrenie. Spisał akt kontroli, zabrał na posterunek stróża z kompletem dokumentów parafialnych. Stróża wypuszczono papierów nie zwrócono.

Takie sobie "normalne życie".

Wielu z nas tłumaczy to sobie w sposób biblijny, ze są to lata chude, bo już były lata tłuste, kiedy wiele kościołów zbudowało sobie świątynię i zdobyto wiele dusz "na zapas".

Teraz funkcjonujemy jakby z rozpędu dzięki zdobyczom lat poprzednich.

Tak wiec mając dość swoich kłopotów i zmartwień tym nie mniej z wielkim niepokojem obserwuję z daleka co się dzieje w ojczyźnie. Nie przestaje mnie to pasjonować i trapić.

W odpowiedzi na serię sms jakie rozesłałem przyjaciołom i znajomym z zagrożonych potopem miejsc otrzymałem zapewnienie, że "się obeszło". Dom kuzynki z gminy Dobrzykowskiej jest "położony wyżej", inna kuzynka w Toruniu na Rudakach też nie przemokła, nie mam tylko wiadomości z Tczewa ze zgromadzenia sióstr, które się nieustannie modlą za kapłanów.

Mam nadzieję, ze u nich tez wszystko w porządku.

W wielu wypowiedziach "przeskakiwała" taka myśl, że choć nie wszystkich zalało to skutki odczujemy wszyscy. Odczuwam to również i ja na drugim końcu świata.

Oczywiście z pomocą TV Polonia i innych mediów w internecie.

Przeżywam i współczuje z dalekiego Taszkientu.

Bicz Boży?

W jednej z wypowiedzi mój szkolny kolega napisał, że to pewnie Pan Bóg chce Polakom zafascynowanym europejskim permisywizmem przypomnieć o Sobie.

Ten kolega to świecka osoba i żaden fanatyk. Prosty chłopak z poligrafii.

Gdy to od niego usłyszałem pomyślałem sobie, że owszem bywają od czasu do czasu powodzie czy też potopy na świecie, które śmiało można w ten sposób kwalifikować jako karę i przypomnienie.

Bywały w naszej historii potopy w sensie dosłownym i w przenośnym.

Źle było 13 lat temu.

Zalało Śląsk krotko po wizycie papieskiej i tuż przed pamiętnymi wyborami 1997-go roku.

Ponoć najstraszniej było jednak 130-160 lat temu, wedle rożnych szacunków Co do symbolicznych potopów to myśmy mieli aż dwa takie: Potop Szwedzki i Sowiecki.

Świat również wiele widział. W czasach Rewolucji Kulturalnej w Chinach utonęło do 60 milionów. Była to ewidentna wina systemu lekceważącego człowieka.

Strasznym kataklizmem ostatnich czasów stała się tragedia na Haiti.

Słyszałem pogląd, że to kara Boża za rozpowszechnione od czasów napoleońskich przyzwolenie dla szerzenia się pogańskiego kultu Woodoo w tym regionie.

Mówiło się też, ze tajfun z Tajlandii sprzed 10-ciu lat był karą nie tyle dla Azjatów co dla uprawiających w Tajlandii sex-turystykę Amerykanów i Europejczyków.

Fala zachorowań na AIDS przez wielu jest rozumiana jako "bicz boży" a potop Nowego Orleanu był tłumaczony jako kara za homoseksualizm, którego centrum i symbolem stało się od lat to miasto. Potop w Polsce dzieje się akurat w tych dniach kiedy super-katolickie mocarstwa jak Hiszpania i Portugalia w majestacie prawa legalizują homoseksualizm. Naprasza się myśl, że i Polski nie ominie ta fala ogłupienia.

Bywają jednak chwile opamiętania. Po upadku dwu wieży w Nowym Jorku chwilowo "wzrosła pobożność", choć o zjawisku kary mówiło się mniej zwalając cala sprawę na al-Kaidę i nawołując do rewanżu.

A przecież Attylę w Średniowieczu nazywano "Biczem Bożym".

Może i dziś " potop islamu "; jest wołaniem o opamiętanie do sumień europejskich o powrót do źródeł. Do tych religijnych, biblijnych źródeł.

Pierwsza biblijna prośba Boga jest lekceważona:

"rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną".

Nominalni Chrześcijanie nie chcą tej prośby wypełnić. Nie mają na to czasu i pieniędzy.

Zajęci wyścigiem szczurów w pogoni za pieniądzem i karierą.

Związki homoseksualne nam sprawy nie załatwią. Liczba Polaków od tego się nie zwiększy.

Owszem muzułmanie się mnożą i podbijają ziemie, te europejskie i amerykańskie też.

A komu dostanie się polska ziemia przy takiej demografii jak dziś?

Czy nie warto na obecny potop popatrzeć w sposób refleksyjny.

Włocławek

Refleksja druga jaka nadeszła do mnie z Włocławka pochodzi również od szkolnej koleżanki. Uczyłem się w LMK na wiślanych bulwarach niedaleko słynnej celulozy i dech mi zapierało, gdy mówiono, że fala może zmieść tamę i zalać Włocławek. Wczoraj dostałem wiadomość, że tama wytrzymała i

komentarz: "mamy przecież silnego patrona"!

Koleżanka, która nadesłała mi sms tej treści również nigdy fanatyczką nie była i swój komentarz przypisała: "starszyźnie".

Myślę, że powoływanie się na starszyznę w tym wypadku jest całkowicie na miejscu.

Myśl taka sama się naprasza. Podobny cud ocalenia miasta Białegostoku od zapełnionego bronią chemiczną składu z sowieckimi cysternami zdarzył się wiosną w 1989-m roku.

Został przyjęty w Watykanie jako argument do beatyfikacji księdza Sopoćki, u którego na podwórko cysterny zleciały z torów i nie rozhermetyzowały się.

Mogło wtedy zginąć pół miliona osób.

Warto takie symboliczne zdarzenia i miejsca opłakiwać owszem, ale również medytować.

Zostaliśmy zdobyci drogocenna krwią Jezusa i męczenników ponad tysiąc lat temu.

Jako naród z tradycjami mamy prawo odwoływać się do Krzyża, również do tego pięknego "zielonego krzyża nadziei" na Tamie we Włocławku. Pan Bóg dał nam krzyż, ale podpowiada również jak nieść, daje siły i ukazuje kierunek. Beatyfikacja przecież nie za górami.Tekst napisałem 26-go maja czyli przed beatyfikacja i kolejna fala powodziowa. Gdy nowa fala ruszyła w przeddzień beatyfikacji utwierdziłem się w pragnieniu opublikowania tekstu, bo widzę, ze zdarzenia maja ze sprawa jakiś tajemny związek. To wszystko nie dzieje się przypadkiem. To ma sens. Ksiądz Jerzy przyszedł ponownie w nasze życie podobnie jak w stanie wojennym pojawia się, by pociesza rodziny internowanych i represjonowanych. On również zabrał głos w tej sprawie. W Taszkiencie gdzie w 1966 roku w kataklizmie trzęsienia ziemi zniknęły z powierzchni ziemi niemal wszystkie budowle I zginęły tysiące ludzi mawiają: "Nie było szczęścia, nieszczęście pomogło!!!". Po trzęsieniu sprawa odbudowy miasta zajął się cały ZSRR. Miasto stało się piękniejsze niż kiedykolwiek było. Powstało metro, szerokie ulice nowe supernowoczesne domy. Daj Boże, by tak się stało na zalanych terenach polskich. Oby kataklizm stal się odradzającym bodźcem dla moralności i pobożności. Kazie dziecko wie z religii co stało się przyczyna potopu i co symbolizuje niewola Egipska. Kataklizmy maja swoja wymowę i prócz destrukcji wprowadzają tez nowy lad o ile ludzkość tego pragnie.

Historia plag egipskich pokazuje jak wyrwać się z Egiptu, który był symbolem grzechu.

Był czas, ze w Polsce również brat sprzedawał brata. Historia, która odkrywa dla nas IPN opowiada nam, ze był w Polsce grzech bratobójstwa sprowokowany niewola. Jeszcze tak wielu Polaków z wielkiej polityki obawia się tej smutnej prawdy o sobie.

Oby przez modlitwy błogosławionego udało się DOBREM ZWYCIĘŻYĆ RÓWNIEŻ TO ZŁO, zło postkomunizmu i braku miłości ojczyzny, który draży naszą mentalność i to zło jakie sprawiła Wisła i inne rzeki polskie.

Błogosławiony Jerzy, pomóż nam się wyrwać z "ziemi wszelakiej Niewoli".

Plagi egipskie

Inna pani z Krakowa napisała do mnie, że ta powódź obnażyła polski "establishment".

Pokazała prawdziwą twarz polityków zapatrzonych w siebie nie zdolnych do ofiar i solidnych przemyśleń, męskich decyzji. Rozważając te słowa w sposób biblijny, doszedłem do wniosku, że rzeczywiście sporo ludzi w Polsce tak lekko przechodzi do porządku dziennego nad tak licznymi plagami jakie drążą naród od początku roku.

Myślę ze pierwsza plaga, którą mamy w spadku jeszcze z zeszłego roku jest przykrywana listkami figowymi to "afera hazardowa".

Nie udało się Polski przerobić na jeden wielki Las Vegas czyli Babilon współczesności.

Tym niemniej problem nadal jest.

Hitlerowcy i bolszewicy zniewalali naród alkoholem, liberałowie poszli dalej.

"Róbta co chceta", co tam rodzina, kraj, patriotyzm.

Figlujcie sobie panowie!

Druga plaga nękająca naród to surowa zima, której "nikt nie przewidział", bo przecież miało być "ocieplenie klimatu!".

Los sobie zakpił z noblistów.

Trzecia plaga to oczywiście Katyń.

Nie od dziś sprawa nękająca sumienia.

Płachta na byka i niepotrzebny pypeć w relacjach z Moskwą.

Tak by się chciało w pośpiechu, na skróty w ramach "poprawności politycznej" zapomnieć po raz kolejny symbolikę zdarzeń i miejsc.

Czwarta plaga ogólnoeuropejska islandzki wulkan.

Przestroga dla zadowolonych z siebie i kpiących z nieba Ikarow.

To plaga dla bogatych, bo biedni nie latają, oni chodzą pieszo lub siedzą w domu.

Piąta nareszcie to "wielka woda" i choć jeszcze nie jesteśmy na półmetku roku połowa plag biblijnych i innych już dotknęła Polskę i okolice.

Rzeczywiście nad wyraz lekko "stoicy" z rożnych ugrupowań traktują narodowe tragedie, szybciutko otrząsnęliśmy się z żałoby. Chciałoby się wręcz zacytować pewnego oprawcę donoszącego władzom z Petersburga po stłumieniu kolejnego powstania :

"W Warszawie panuje spokój".

Nawet dysydenci z Rosji nie mogą wyjść z podziwu jak lekką ręką polskie władze przyjmują kolejne tragedie bez zadumy. Mało tego brak refleksji nad nimi mają za honor, wedle maksymy: "my wiemy lepiej co tam było". Wiemy, bo spece z moskiewskiej Łubianki "nam donieśli".

Spece od zakłamywania. Mielibyśmy znowu bez sprawdzania im ufać?

Przypomina się sławna teza Ludwika Słońce "Apres moi le deluge".

(Po mnie choćby potop). Pasuje jak ulał do okoliczności.

Przypomina się też haniebny "sejm niemy" grodzieński, na którym bez zastanowienia nasi dziadowie podpisywali wyrok na Polskę.

Może dlatego właśnie dotknął ojczyznę ten kolejny potop.

 

Ks. Jarosław Wiśniewski

Taszkient - Uzbekistan 26 maja - 8 czerwca 2010 www.orient.to.pl




< powrót


 

 
     

JHS REX - Copyright JOX

Copyright 2007 - Realizacja KreAtoR